Wydawało mi się wczoraj, że już jestem prawie zupełnie całkiem zdrowy. Wybrałem się więc na krótki spacer po starych śmieciach, całkiem owocny jak się potem okazało. Dobrze jest sobie zrobić czasem dłuższą przerwę od robienia zdjęć i patrolowania wciąż tych samych ulic. Wydaje się, że zmęczenie materiału powoli ustępuje. Co prawda nadal włącza mi się lampka na widok kogoś z aparatem, a jak jest takich osób kilka to nawet cała choinka. Niby nic ciekawego ale lubię podglądać jak inni fotografują. Tak więc wczorajszy dzień zaowocował kilkoma pstrykami i nawrotem choroby.