Pamiętam, że kiedyś trzeba było szukać ścieżki na grzbiecie Otrytu. Na Tarnicy nie było barierek i stał inny, mniejszy, krzyż (lub kikut po nim jak zwalił go piorun), a ludzi napotkanych na grani Bukowego Berda można było policzyć na palcach jednej ręki. To se ne wrati.